Ostatnio sporo szumu wywołały plany budowy restauracji Mc Donalds w Malborku. Chciałbym
tu ukazać bardziej alterglobalistyczną opinię na ten temat. Tu bowiem nie chodzi tylko o
drzewa przy Placu Narutowicza, które mają zostać ścięte by restauracja mogła powstać.
Wypowiedź burmistrza Andrzeja Rychłowskiego pokazuje sedno problemu. Na pytanie o to na
jakim etapie są rozmowy z osobami zainteresowanymi otworzeniem restauracji Mc Donalds w
Malborku, czy są już wytypowane ewentualne lokalizacje, czy otwarcie punktu jest planowane
na ten rok, czy na przyszły, czy otwarciem restauracji są zainteresowane osoby z Malborka
odpowiedział:

  "McDonald's - Dotychczas odbyły się dwie rozmowy z przedstawicielami firmy McDonald's.
Przedstawiono im dwie lokalizacje – jedną w okolicy ul. Kopernika, drugą przy Placu
Narutowicza. Czekamy teraz na ruch ze strony McDonald's i określenie, która z lokalizacji
jest dla nich lepsza. Planowana realizacja inwestycji to przyszły rok. Pytanie co do
osób, które miałyby prowadzić tę działalność jest póki co zbyt szczegółowe - dopóki nie ma
ostatecznej decyzji co do lokalizacji trudno rozmawiać o sprawach tak szczegółowych".


  I to mnie zabolało! Czy gdziekolwiek spytano się o zdanie drugiej strony? Czy gdzieś tu
wspomniano o tym na jakim etapie są rozmowy z mieszkańcami Placu Narutowicza, czy ulicy
Kopernika? Nie! I to ma być organ reprezentujący mieszkańców Malborka? Podejmując decyzje bez
konsultacji z mieszkańcami? I tak bywa zawsze. Władze lokalne podały amerykańskiej sieci fastfoodów
dwie lokalizacje jak na talerzu idąc im zupełnie na rękę w zamian za ich pieniądze. Nie pytani o
nic mieszkańcy się tu nie liczyli. I to nie jest pojedynczy przypadek.

  Jest to oczywiście jak najbardziej antydemokratyczne. I tak jak Mc Donalds nie liczyło się z
nikim, gdy przemieniało lasy tropikalne w rancza w których hoduje bydło na swoje hamburgery, tak i nie
będzie się przejmować zdaniem mieszkańców Malborka, gdy wytnie drzewa i tutaj. Na miejscu mieszkańców Malborka czułbym się zdradzony. I mam nadzieję że ci którzy sądzili że podniesie to prestiż miasta przemyślą jeszcze raz za jaką cenę i czy chcą się pewnego dnia obudzić w państwie w którym ich zdanie będzie podporządkowane woli wielkich koncernów i korporacji przed którymi będzie płaszczyć się rząd. A tym, którzy jeszcze nie dali się przekupić frytkami polecam organizować się i pokazać władzom Malborka jaka jest wola mieszkańców. Działajcie lokalnie, myślcie globalnie!




                                                                                                                             Michał "Michu" Malinowski